Zofia nie czeka na okazję. Ona po prostu musi coś zjeść

Zofia nie czeka na okazję. Ona po prostu musi coś zjeść

Zofia mieszka w mieście powyżej 500 tys. mieszkańców. Nie ma wieku. Może być studentką, uczennicą liceum, panią po sześćdziesiątce albo aktywną czterdziestolatką. Jest wtorek, późne popołudnie. Dzień się przeciągnął, do domu jeszcze daleko, a ostatnią rzeczą, na jaką ma ochotę, jest zastanawianie się nad kolacją. Mija kilka lokali. Jeden zna. Drugi widziała już wcześniej. Przy trzecim zatrzymuje się na moment. Może wejdzie. Może pójdzie dalej. Nie planowała dziś restauracji. Nie świętuje. Nie umawiała się ze znajomymi. Po prostu musi coś zjeść.

Jeśli prowadzisz lokal gastronomiczny, Zofia może być jednym z najciekawszych klientów w mieście. Nie dlatego, że zostawi najwyższy rachunek. Właśnie nie. Jej znaczenie bierze się z czegoś zupełnie innego.

- 6 października podczas Kongresu Szefów Kuchni i Restauratorów pokażemy, kim naprawdę jest Zofia. A przede wszystkim spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, co zrobić, żeby jej częste, praktyczne decyzje kończyły się właśnie w Twoim lokalu - podkreślają organizatorzy wydarzenia.

Nie każda wizyta zaczyna się od ochoty na wyjście

W gastronomii dużo mówi się o doświadczeniu. O atmosferze, emocjach, celebrowaniu, spotkaniach przy stole. To ważna część rynku. Zofia pokazuje inną.

- Kiedy przeanalizowaliśmy odpowiedzi mieszkańców największych polskich miast, zobaczyliśmy grupę, dla której gastronomia bardzo często odpowiada na konkretną potrzebę. Nie trzeba tworzyć specjalnej okazji. Nie trzeba przekonywać, że warto wyjść z domu. Czasem po prostu nie ma czasu na gotowanie. Tak ujawniła się Zofia - dodają organizatorzy Kongresu Szefów Kuchni i Restauratorów.

Zofia zaskakuje

Patrząc wyłącznie na częstotliwość wizyt, można byłoby uznać ją za bardzo atrakcyjną klientkę. W tym profilu ponad jedna trzecia jada na mieście co najmniej raz w tygodniu. To najbardziej aktywny tygodniowo z trzech wzorców, które wyłoniły się wśród mieszkańców metropolii.

Jak podkreślają organizatorzy Kongresu, po spojrzeniu na wydatki obraz zrobił się znacznie ciekawszy.

Zofia korzysta z gastronomii często, ale zdecydowana większość osób o jej profilu deklaruje wydatek 30-50 zł na osobę. Nie szuka więc przede wszystkim drogiego wyjścia. Jej wartość dla rynku nie bierze się z wysokiego pojedynczego rachunku. Bierze się z powtarzalności decyzji.

Jej imię jest umowne, ale profil już nie. Za postacią Zofii stoją odpowiedzi aktywnych klientów gastronomii mieszkających w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców.

- Możemy zdradzić jedno: to nie jest klientka, którą trzeba przekonywać do jedzenia poza domem. Trzeba wygrać moment, w którym znów będzie potrzebowała praktycznego rozwiązania. Reszty jeszcze nie zdradzimy - wskazują organizatorzy.

Ile warte jest "nie mam czasu gotować"?

Wyobraź sobie Zofię nie jako bohaterkę raportu, ale osobę, która kilka razy w miesiącu staje przed bardzo prostym problemem. Jest głodna. Nie ma czasu. Chce zjeść. Właśnie wtedy konkurencja o jej pieniądze może wyglądać zupełnie inaczej niż przy planowanym spotkaniu ze znajomymi czy rodzinnej uroczystości. Zofia nie musi porównywać restauracji na wyjątkowy wieczór. Może wybierać między lokalami, które w danym momencie najlepiej odpowiadają na konkretną potrzebę.

A jeśli konkurencją nie jest lokal obok, tylko prostsza decyzja?

Restaurator często patrzy na konkurencję kategoriami konceptu. Restauracja porównuje się z restauracją. Bistro z bistro. Kawiarnia z kawiarnią. Zofia komplikuje ten obraz.

Jeśli wychodzi dlatego, że nie ma czasu na gotowanie, może nie szukać "najlepszej restauracji". Może wybierać między miejscami, które w danym momencie pozwalają jej po prostu zjeść w akceptowalnym budżecie.

Czy Zofia w ogóle szuka Cię w internecie?

Jest jeszcze jeden element. Jeśli chcesz zdobyć mieszkańca metropolii, naturalnym odruchem może być inwestowanie w widoczność cyfrową. Social media, wideo, kolejne formaty treści. Tyle że Zofia po raz kolejny nie wpisuje się w najprostszy obraz miejskiego klienta.

Nie pytaj tylko, ile zostawi przy jednej wizycie

Zofia mieszka w mieście powyżej 500 tys. mieszkańców. Jada poza domem relatywnie często. Najczęściej deklaruje niski wydatek. Wychodzi przede wszystkim dlatego, że nie ma czasu na gotowanie. Najczęściej wybiera fast food. Nowe miejsca zauważa po drodze albo poznaje dzięki rekomendacjom. Nie jest klientką spektakularną. I być może właśnie dlatego łatwo jej nie docenić. Bo jeśli patrzysz wyłącznie na wysokość pojedynczego rachunku, możesz nie zauważyć klientki, której znaczenie wynika z liczby decyzji.

Ile razy w miesiącu Zofia musi coś zjeść i ile z tych decyzji może wygrać Twój lokal?

- 6 października podczas Kongresu Szefów Kuchni i Restauratorów pokażemy, kim naprawdę jest Zofia. Przyjdź i sprawdź, co zrobić, żeby klientka, która nie szuka okazji, tylko rozwiązania, wybrała właśnie Twój lokal. Poznasz też innych gości gastronomii. Niektórzy mogą Cię zaskoczyć - zapowiadają organizatorzy Kongresu. - Bo tym razem nie zatrzymaliśmy się na średnich dla całej Polski. Połączyliśmy odpowiedzi i sprawdziliśmy, kto naprawdę chodzi do restauracji, gdzie mieszka, jak często przychodzi, ile jest gotowy wydać i co sprawia, że wybiera właśnie ten, a nie inny lokal. Nie chcieliśmy kolejnego raportu o "przeciętnym Polaku". Chcieliśmy danych, z których restaurator może wyciągnąć wnioski dla własnego biznesu - podsumowują.